Igor 13/02/2011

 

 

Seans hipnotyczny przeżyłem w grudniu 2009 roku. Jedyne, co mogę teraz o nim powiedzieć, to to, że  działo się na nim, oj działo. 

Z dzisiejszej perspektywy wszystko, co wówczas miało miejsce, zakrawa na coś z pogranicza magii i snu.  Na co dzień raczej nie wracam myślami do tamtych chwil, ale gdy już ogarnie mnie moment refleksji nad tym  wydarzeniem i tym, jak moje życie potoczyło się od owego grudniowego dnia, przyznać muszę, że  związek przyczynowo-skutkowy narzuca się dość dobitnie. Ponieważ wyznaję jednak zasadę, że „€žmagia”€  działa dopóty, dopóki nie mówi się o niej za dużo, ani nie analizuje jej się za bardzo, nie będę w tym miejscu  rozwodził się nad tym, jakie to były zmiany. Powiem jedynie, że są to zmiany na lepsze, a tamten seans hipnotyczny  bezspornie można uznać za punkt zwrotny.

Dostrzegam ten fakt i przyjmuję go z wdzięcznością.

Igor 

13 lutego 2011

 

CHCESZ POZNAĆ WIĘCEJ OPINII?

Przejdź do POPRZEDNIEJ opinii                                        Przejdź do NASTĘPNEJ opinii