Adam 26/10/2009

 

 

 

          Podczas wyjazdu na żagle w dniach 25-27 września 2009 roku, w sobotę 26 września w godzinach wieczornych zacząłem odczuwać silny, promieniujący ból prawego barku. Ból był tak intensywny, że uniemożliwiał mi sprawne operowanie prawą ręką. W związku z tym poszedłem spać. Pomimo dobrze przespanej nocy ból nie ustąpił rano. Trwał nadal, a najgorsze było to, że bardzo się męczyłem w trakcie prowadzenia samochodu w drodze powrotnej…

          Moja przyjaciółka poradziła mi konsultację. Terapeuta  wytłumaczył mi na czym polega i jak przebiega proces „wprogramowywania” problemów zdrowotnych. Usłyszałem, że prawa strona ciała odpowiada przeżywanym emocjom, a prawy bark u osoby praworęcznej odnosi się do oceny samego siebie. Moim zadaniem było w takim przypadku zastanowienie się nad wydarzeniami, których doświadczyłem w ciągu 24godzin przed wystąpieniem bólu.

Zacząłem zastanawiać się nad wydarzeniami poprzedzającymi moje cierpienie… Przypomniałem sobie sytuację, która wyglądała następująco: około godziny 21, czyli mniej więcej na godzinę przed tym jak zaczął się ból, ścinałem drzewo. Na pytanie znajomych czy upadające drzewo na pewno nie sięgnie do ogniska przy którym siedzieli wszyscy znajomi, odpowiedziałem, że nie ma takiej szansy i kontynuowałem ścinanie. Znajomi jednak w między czasie odeszli od ogniska. Ściąłem drzewo a jego korona upadła dokładnie na ognisko pomimo mojego przekonania i zapewnień, że do tego nie dojdzie! Zdałem sobie sprawę, że po tym wydarzeniu miałem do siebie pretensje, że naraziłem znajomych na niebezpieczeństwo.. Na szczęście nic się nie stało, ale byłem wściekły sam na siebie.

Po przeanalizowaniu całej tej sytuacji ból ustąpił niemalże od razu.

Co za ulga! Dziękuję!

 

Adam

26 pażdziernika 2009

 

 

CHCESZ POZNAĆ WIĘCEJ OPINII?

Przejdź do POPRZEDNIEJ opinii